Nazywam się Jakub. Pracuję z ciałem dając masaże tantryczne kobietom i mężczyznom. Kiedy mówię, że „daję masaże”, „jestem masażystą” to czuję, że mocno zawężam opis swojej pracy. Masaż i dotyk to tylko jedno z narzędzi, którym się posługuję. Pracuję też z oddechem, głosem, uważnością, medytacją i tańcem, dobieram odpowiednie metody do tego, żeby obudzić energię i odpowiednio ją ukierunkować. Ten kierunek będzie inny w pracy z kobietami i z mężczyznami. .
W pracy z kobietami moją pierwszą intencją jest stworzenie przestrzeni, w której mogą bezpiecznie zdjąć z siebie zbroję, którą często noszą od lat. Zbroja może mieć postać wstydu, lęku, czasem przekonań, czasem obawy przed oceną albo pamięci po przekroczeniach, które zapisały się w ciele. Dopiero gdy ta zbroja zaczyna mięknąć, pojawia się przestrzeń na to, co jest sednem kobiecej energii: na uwolnienie, na przepływ, na uwolnienie kreatywności, na przyjemność, swobodę i autentyczność.
Ten proces nie zaczyna się od spektakularnych doznań, tylko od prostych warunków, które muszą być spełnione, żeby ciało zaufało. Zacznijmy od poczucia bezpieczeństwa. Możemy je wspólnie zbudować przedstawiając się sobie, rozmawiając o intencji i ustalając nieprzekraczalne granice dotyku. Drugim warunkiem jest przestrzeń studia, którą przygotowuję i oczyszczam – gdzie poczujesz się gotowa do otwarcia na uważny dotyk. Kolejnym jest świadomy oddech, który będzie Cię prowadził przez cały proces. Ważna jest też obecność – dotyk sprowadza Cię do TU i TERAZ, pozwala wyjść z umysłu, który wszystko analizuje, ogląda z każdej strony, zapętla się i wpada w pułapki.
Kiedy energia zaczyna płynąć, pojawiają się różne reakcje. Czasem śmiech, czasem łzy, czasem drżenie, krzyk, a czasem głęboki spokój. Ta praca działa w czasie — nie kończy się wraz z ostatnim ruchem moich rąk. Po sesji tantrycznej pracy z ciałem dobrze jest przyjrzeć się sobie: czy masz większą swobodę w komunikowaniu potrzeb, czy łatwiej Ci postawić granice, czy czerpiesz większą przyjemność z dotyku? Zmiany, które zachodzą w czasie i po masażu, przenoszą się na codzienność — na relacje, decyzje, sposób bycia w świecie. Dlatego warto traktować sesje masażowe jak proces, w którym nie chodzi o „zaliczanie” kolejnych sesji, tylko o konsekwentne poznawanie i oswajanie własnego ciała.
Masaż dla mężczyzn wygląda inaczej, bo i męska energia ma inny kierunek. Jeśli kobieca chce się rozszerzać i płynąć na zewnątrz, karmić, dawać życie i tworzyć, to męska potrzebuje ukierunkowania i uporządkowania. Nie zamknięcia, nie zduszenia — tylko prowadzenia. Wielu mężczyzn przychodzi z poczuciem, że ich energia seksualna żyje własnym życiem, że jest czymś nieokiełznanym. Mają przekonanie, że jest czymś co nimi kieruje, a nie tym czemu sami mogą nadawać kierunek i dynamikę.
Kiedy pracuję z mężczyznami, zaczynamy od oddechu i nabierania świadomości ciała – po to, żeby stworzyć więcej przestrzeni na przyjemność i na prowadzenie energii w górę, zamiast pozwalać jej uciekać w impulsie. Budujemy pojemność, która z czasem przekłada się na codzienne życie: na kreatywność, na poczucie mocy, na decyzyjność, na bogatsze i bardziej świadome życie seksualne, w którym nie chodzi już o schemat podniecenie–rozładowanie, ale o całą gamę doświadczeń, które wcześniej były poza zasięgiem.
W pracy z mężczyznami równie ważne jak ukierunkowanie energii jest spotkanie z własnym ciałem – żeby mu się przyjrzeć, poznać i dać mu uwagę. Mężczyźni bardzo często traktują swoje ciało jak przedmiot, jak maszynę do wykonywania zadań. Często noszą swoje napięcia w milczeniu, odcięci od emocji, przekonani, że muszą radzić sobie sami. W masażu stopniowo wraca poczucie, że ciało może być sprzymierzeńcem, że emocje nie są zagrożeniem, a inni mężczyźni mogą być wsparciem, a nie konkurencją. Z czasem energia zaczyna być bardziej stabilna, a decyzje bardziej osadzone. Pojawia się jasność: gdzie jestem, dokąd idę, czego chcę od życia.
Mężczyźni bardzo rzadko nawzajem się dotykają. Okoliczności, w których to robią są najczęściej ograniczone do obejmowania się po alkoholu, sytuacji związanych z rywalizacją i przemocą. A przecież męski, wspierający dotyk — uważny, przyjmujący, dający oparcie — jest czymś absolutnie naturalnym i potrzebnym. Wiele zmienia już sama możliwość doświadczenia go bez wstydu i bez napięcia.
Różnice w masażu dla kobiet i mężczyzn nie wynikają z płci, tylko z energii, która w nas pracuje. Kobieca najczęściej chce być uwolniona, męska — ukierunkowana. Kobiety często szukają przestrzeni, w której mogą zrzucić ciężar i wrócić do swojej kreatywności, lekkości i głosu. Mężczyźni — takiej, w której mogą poczuć stabilność, klarowność i odzyskać panowanie nad swoją mocą i dać sobie zgodę na przyjmowanie wsparcia.
W obu przypadkach chodzi jednak o to samo: o powrót do siebie.
Jeśli czujesz, że chcesz wejść w tę pracę głębiej, zapraszam Cię do rozmowy i na sesje tantrycznej pracy z ciałem.

